# strona główna
   # KLUB
   # pierwsza drużyna
   # rezerwy
   # relacje na żywo
   # forum
   # księga gości
   # kącik kibica

   # kontakt


 
RoosteR design

28 marzec 2007   |  Za dużo "Galcticos" - czyli 90 minut z meczu rezerw

Panowie, żałujcie że nie byliście na meczu rezerw w Miechowie. Ani Mru Mru razem do spółki z Neonówką nie daliby takiej dawki śmiechu jak 90 minut tego meczu.
Do Miechowa wybrała się grupa 16 zawodników Górnika. 12 z nich na co dzień trenuje z pierwszą drużyną. Z rezerw w pierwszym składzie pojawił się tylko Patryk Ślęczka i to jeszcze z konieczności nie na swojej pozycji.
Przed meczem wiadomo jak to jest jak się jedzie do ostatniej drużyny w tabeli.
Na meczu nie było inaczej - lelum polelum.
Zaczyna się mecz. Górnik ładnie rozgrywa piłkę, która chodzi od obrońców do pomocników, z lewej strony na prawą i z powrotem. Aż tu nagle 3 minuta spotkania. Z lewej strony na [prawą piłkę chciał przerzucić Wojtek W. Nie wyszło mu napastnik Pogoni we zasadzie nie miał większego problemu żeby strzelić gola.
To nic. Zdarza się. Wszak że to dopiero początek spotkania to jest duzo czasu na zdeklasowanie rywala i pokazania mu że jego trafienie to był przypadek.
Nic z tego. Nadeszła 14 minuta. 2:0. To już można się było zastanawiać czy to tylko przypadek.
Dialog na ławce rezerwowych, który padł w około 25 minucie spotkania:
- Ośmiu gości mam do zmiany!
- Trenerze, nie ma nas tylu...
W geście bezradności trener rozkłada ręce. Nie mija jednak kilka sekund i jest nadzieja! Ktoś tam z Górnika próbował strzelać na bramkę ale takich wielkich bramek nie można montować na boisku do piłki nożnej.
Mija kilka kolejnych minut i 3:0. Teraz już wszyscy wiemy że Górnik gra dzisiaj jak na bandżo.
W przerwie trener zrobił 3 zmiany i jakoś to troszkę ruszyło. Pogoń miała tylko dwie sytuacje ale za to z 50% skutecznością. Górnik w tym czasie miał co najmniej 3 dobre okazje.
Pierwszą miał Suchan, ale w sytuacji sam na sam nie trafił w bramkę. Swoją drogą to w zasadzie nie jego wina bo piłka przy strzale podskoczyła na nierównym boisku i źle ją trafił. Kolejna sytuacja to strzał "Ważki" w słupek z około 5-6 metrów. Ironia losu. Po tym strzale Pogoń poszła z kontrą po której padła bramka na 4:0. Ostatnia szansa to strzał Knapa po którym piłka musnęła poprzeczkę.
Cytatem dnia było jednak spostrzeżenie kierowcy w drodze powrotnej:
- " ZA DUŻO GALACTICOS ! "
Tak Panowie i Panie. Są ludzie do grania nie ma drużyny. Czego ja się czepiam, nie można mieć przecież wszystkiego na raz. No nie...?

 

KRK Project Studio