Jak było postanowione tak teraz będzie napisane. Pora zacząć Biuletyn RoosteR`a.
Pamiętacie może jeszcze taką drużynkę HEKO Czermno? Jasne że tak, bo żeby dojechać na mecz do Czermna trzeba wyposażyć się w najnowszą szczegółową mapę samochodową. Ale to jest szczegół i poza tym nie na temat.
Pamiętam jak drużyna HEKO przyjechała na mecz do Wieliczki. Akurat kończył się trening rezerw i można było podpatrzeć chłopaków, którzy mieli awansować do II ligi.
Wyobraźcie sobie jakie było zdziwienie nas wszystkich stojących przed szatnią jak podjechał autokar z zawodnikami. Autokar klubowy, oklejony zdjęciami zawodników i w barwach klubowych. Z autokaru wysiada najpierw sztab szkoleniowy. Każdy ubrany w garnitur klubowy z naszytym herbem na kieszonce na piersi. Potem z autokaru "wypadają" zawodnicy, wszyscy jednakowo ubrani. Dresy, torby a nawet buty do chodzenia mieli takie same. Na końcu z autokaru wyszkli najmłodsi zawodnicy HEKO. Ubrani jak starsi koledzy ale każdy z nich wiedział co ma robić. Jeden zabrał sprzęt meczowy, inny piłki, następny wodę do picia a kolejny przyrządy do rozgrzewki przed meczem. Mało mi szczęka nie opadła.
Pomyślałem sobie - "fajnie byłoby coś takiego w Górniku zorganizować".
Przyznam szczerze że to była dla mnie inspiracja do działań o której nie potrafiłem zapomnieć.
Jakiś czas po tym meczu postanowiłem zacząć działać. Wykorzystałem kontakty zdobyte w pracy jako listonosz. Uderzyłem do pewnej firmy z którą miałem nadzieje się dogadać co do sponsoringu dla Górnika. Firma potężna, obejmująca swoimi działaniami całą Polskę. Umówiłem się na spotkanie z człowiekiem odpowiadającym za marketing w firmie. Niestety nie poszło po mojej myśli i pomimo starań otrzymałem odmowę.
Nie do końca jednak byłem na straconej pozycji. Ów człowiek z którym rozmawiałem zaproponował jednak co innego. Ma znajomego, który jest również odpowiedzialny za marketing ale w firmie, która byłaby w stanie spełnić moje oczekiwania. Chodziło o firmę PUMA. Wykonał telefon. Umówił mnie ze swoim kolegą na spotkanie. Przychodzę w wyznaczone miejsce o wyznaczonym czasie i szczęka opadła mi po raz kolejny. Oto przede mną stanął człowiek odpowiedzialny w Pumie za marketing, czyli mój kolega z którym kopałem w juniorach Wawelu. Wyobraźcie sobie że dogadaliśmy się bez problemu. Załatwiłem dla Górnika wszystko co było można i co Puma była w stanie wyprodukować dla potrzeb piłkarzy. Dogadaliśmy się również co do "zapłaty" Górnika za całość. Zaproponowałem oklejenie całego stadionu dookoła banerami PUMY. Ze strony kumpla padła nawet propozycja żeby wymienić na nowe krzesełka pod trybuną krytą ze znakiem firmowym Pumy. Na wszystko była akceptacja bo dostałem z klubu swobodę w działaniach. Zapewne dlatego że szefowie Górnika uznali to za jakiś głupi żart i nie wierzyli w moje słowa.
Nadszedł czas finalizacji naszych ustaleń. Wystarczyło wysłać do Warszawy do siedziby PUMA Polska, oficjalne pismo z klubu żeby sfinalizować moje dzieło.
Zgadnijcie co się stało. Jeden z działaczy (nie podam nazwiska), odparł że on teraz nie ma czasu. Skierował mnie do kolejnego działacza. Kolejny działacz odparł że to nie jego działka i ,że nie ma czasu na pisanie żadnych pism a poza tym to on nie wie jak to napisać.
Jaki efekt? Wyszedłem na debila przed kumplem a o klubie to lepiej nie wspominać co powiedział.
Kolejny efekt? Chłopaki gonią po boisku w 2 kompletach strojów, na treningu maja do dyspozycji zdekompletowane pachołki i znaczniki. Brakuje dobrych piłek a o butach to już nie będę pisał.
Cóż, ja chciałem dobrze..
|